Radca prawny

Prawa autorskie do wytworu wygenerowanego przez generatywną sztuczną inteligencję

Rozwój generatywnej sztucznej inteligencji (SI) stawia przed prawem autorskim pytania, które jeszcze dekadę temu wydawały się domeną literatury science-fiction. Automatyzacja procesów twórczych przy pomocy nowych rozwiązań SI sprawia, iż pod uzasadnioną wątpliwość poddaje się kwestie związane z powstaniem praw autorskich do wytworów generowanych niskim sumptem przez rzeczone narzędzia technologiczne.

Aby zrozumieć, czy obraz z Midjourney, tekst z ChatGPT albo muzyka wygenerowana przy pomocy Suno AI może korzystać z ochrony prawnoautorskiej, koniecznym jest odniesienie się do fundamentalnych kwestii związanych z przedmiotem prawa autorskiego. Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej: pr. aut.), przedmiotem prawa autorskiego jest utwór, definiowany jako każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Kluczowe więc dla przyznania ochrony prawnoautorskiej nadawanej z mocy prawa jest spełnienie przez badany „wytwór” przesłanek zawartych w ww. przepisie. Przy czym polskie prawo autorskie — choć nie zawiera legalnej definicji „twórcy” — to zgodnie z art. 8 ust. 2 pr. aut. przyjmuje domniemanie, że jest nim osoba fizyczna, której nazwisko uwidoczniono na egzemplarzach dzieła lub której autorstwo zostało podane do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu. Warto w tym miejscu podkreślić, iż rzeczone domniemanie dotyczy co do zasady wyłącznie kwestii autorstwa utworu, a nie jego istnienia w rozumieniu prawa autorskiego (1).


Człowiek jako jedyny uprawniony twórca w świetle polskiego prawa autorskiego

W polskiej doktrynie i orzecznictwie panuje powszechna zgodność: do wykazania się przejawem działalności twórczej zdolny jest tylko człowiek. Choć ustawa nie mówi o tym wprost, przyjmuje się, że przedmiotem prawa autorskiego jest rezultat będący efektem działalności ludzkiej (2). Stanowisko to koresponduje również z ideą konwencji berneńskiej, która stawia człowieka w centrum ochrony, co wynika m.in. z przepisów o czasie ochrony obejmującym życie autora (3).

Również Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie podkreśla, że proces twórczy musi być zapoczątkowany w umyśle twórcy i odzwierciedlać „piętno jego osobowości”(4). Z tego powodu A. Niewęgłowski wprost wyklucza oprogramowania naśladujące ludzką kreatywność z kręgu potencjalnych autorów (5). Podobnie R. M. Sarbiński wskazuje, że ustawa chroni wyniki działania człowieka bez względu na sposób sformułowania definicji przedmiotu ochrony (6). Niemniej, na marginesie również warto przytoczyć to, że kryterium związane z odnajdywaniem wyrazu niepowtarzalnej ludzkiej osobowości traci na aktualności. Rozwój SI sprawia, że ocena, czy dany rezultat posiada cechy utworu w rozumieniu prawa autorskiego, nie może już opierać się wyłącznie na analizie samego wytworu. Pojawia się bowiem paradoks polegający na tym, że identyczny efekt zostałby uznany za utwór, gdyby stworzył go człowiek, natomiast w przypadku wygenerowania go przez AI odmówiono by mu takiego statusu wyłącznie ze względu na sposób jego powstania (7).

Mimo głosów sugerujących, by zrównać pozycję SI z ludzkim twórcą w kwestii prawa do autorstwa ze względu na łudzące podobieństwo ich wytworów (8), przeważa słuszny pogląd krytyczny w tym zakresie. Wytwory SI nie są efektem intelektualnego wysiłku człowieka, a ich charakterystyka powstaje w wyniku operacji algorytmicznych, co wyklucza je z definicji utworu (9). Co więcej, koncepcja autorstwa wiąże się z potrzebą uznania trudu intelektualnego i ochrony osobistych interesów twórcy, czego maszynie jaką jest SI nie sposób przypisać(10)

Prompt – czy polecenie może być twórcze, a tym samym czy mogą powstać prawa autorskie do promptu?